10 lat, 5 miesięcy, 7 dni – dużo i mało. Wystarczy, by całkiem sporo przeżyć i wiele zrozumieć. Za mało, by zrozumieć wszystko, ale żadna ilość czasu do tego nie wystarczy, więc można co najwyżej starać się zrozumieć jak najwięcej i uczyć się z klasą podchodzić do problemów, nawet jeśli te nas przerastają.

 

Pamięć. Pamięć ma to do siebie, że lubi płatać figle. Lubi dopowiadać swoje pięć groszy, zwłaszcza jeśli mamy bujną wyobraźnię. Dlatego pamięć o czymś nigdy nie będzie taka sama dla dwóch różnych osób. Choćby stały obok siebie i teoretycznie przeżywały to samo. Ale przecież liczy się perspektywa i cały bagaż doświadczeń, który w sobie nosimy. 10 lat, 5 miesięcy, 7 dni to już całkiem spory bagaż.

 

Ostatnio kolega wrzucił Twoje buty do strumyka. Nie jakieś tam buty, za którymi byś się może nawet nie obejrzał. Twoje skórzane martensy, które czasem pastujesz, co zdecydowanie jest oznaką emocjonalnego do nich stosunku. Kiedy wróciłeś do domu, w tych chlupocących butach, co to się potem 5 dni suszyły, na wstępie powiedziałeś, że sprawa już jest rozwiązana, że sobie pogadaliście i problemu nie ma. Chodzenie do szkoły w starych butach to nie problem przecież. No jasne, że nie. Potem trochę się działo, bo sprawa wyszła w szkole, jak to zwykle różne rzeczy wychodzą, ale Ty zostawiłeś ją za sobą, więc nie walczyłeś o swoje, bo Twoje w tym były tylko buty. I kolega, zdecydowanie ważniejszy od butów, nauczek i kar, bo świadomość, że się źle zrobiło, karą jest najgorszą. Ty o tym wiesz.

 

Że nas wszystkich spotykają nie zawsze dobre rzeczy też wiesz, rozmawiamy o tym często. Nas wszystkich, mnie przecież też. Parę dni temu spotkało mnie coś przykrego. Coś, co wydarzyło się poza moim rozumieniem sytuacji, a skoro jej nie rozumiałam, trudno mi było mieć na nią jakikolwiek wpływ – bo nie mamy wpływu na to, co myślą i robią inni ludzie, nawet jeśli ich myśli i zachowania dotyczą nas. To, na co mamy wpływ, to nasze reakcje. O tym też często rozmawiamy, więc wiesz, o czym piszę. Że wszyscy mamy gorsze dni i że każdemu przytrafiają się złe rzeczy. Każdemu. Czasem wiemy, z czego wynikają, innym razem nie, bo nasze myśli biegną przecież różnymi torami i trudno zgadnąć, dlaczego inni zachowują się tak, jak się zachowują. Tak jest w każdym świecie. W Twoim, w moim, w życiu każdego człowieka, który wchodzi w interakcje, w relacje i w związki.

 

Ale to nie znaczy, że mamy zamknąć się w swojej skorupce, bać się innych lub unikać wchodzenia w relacje. Nie. To znaczy, że trzeba uczyć się tego, co Ty tak cudownie w sobie rozwinąłeś – niepamiętliwości. Uczyć się szybko zamykać przykre rozdziały, jak małe lub duże by nie były. Z każdego możemy wyciągnąć lekcję, podziękować, że ją dostaliśmy i powiedzieć: „sprawy nie ma, już się pogodziliśmy”. Z człowiekiem, z życiem, z samym sobą, z sytuacją. Nie rozpamiętywać. To Twoja lekcja dla mnie. Wiele razy powtarzana. Niepamiętliwość.

 

Cecha, którą w Tobie podziwiam chyba najbardziej ze wszystkich Twoich fantastycznych cech. Cecha, która sprawia, że wiem, że sobie poradzisz, choć nie zawsze jest łatwo i choć inne Twoje cechy czasem kładą Ci kłody pod nogi. Bo wady ma każdy, zwykle im mniej ich dostrzega, tym więcej ma. Ty stajesz ze swoimi oko w oko, bo świat nie pozwala Ci o nich zapomnieć. Mimo to, Ty nie masz za złe światu jego przywar. To cecha, której wielu nigdy w sobie nie wypracuje, bo nawet nie wiedzą, jak jest cenna. To cecha, dzięki której każda chwila jest dla Ciebie nowym rozdaniem. Dzięki której z taką lekkością dajesz nowe szanse sobie i wszystkim dookoła. Mnie też, za każdym razem, kiedy sprawię Ci przykrość. Jak wczoraj, kiedy na Ciebie nakrzyczałam, a potem Ty, jakby nigdy nic wtulałeś się we mnie na sofie, kiedy wieczorem oglądaliśmy „Teorię wszystkiego”. Nowa chwila, nowe rozdanie, nowa szansa. Dziękuję za każdą nową szansę na to, bym była lepszą wersją siebie, bym była dla Ciebie lepszą mamą, lepszym człowiekiem. Nawet nie wiesz, ile dobra w ten sposób posyłasz świat.

 

Właśnie od tego zależy nasza wartość. Nie od tego, co inni o nas myślą, ale czy stać nas na akty dobroci. Niepamiętliwość jest jednym z najpiękniejszych. Nie pozwól, by świat Cię jej oduczył.

 

 

Kocham Cię,

Mama

 

 

 

PODOBA CI SIĘ W MOIM INTERNETOWYM ŚWIECIE?

Jeśli tak i chcesz pomóc mi rozwijać ten blog i dać motywację, bym dalej snuła opowieści o miłości, radości i pięknie, oto w jaki sposób możesz to zrobić:

  • Zostaw po sobie ślad – skomentuj, napisz, co myślisz, a kiedy już mi zaufasz – opowiedz swoją historię
  • Poznajmy się lepiej – polub mój profil na Facebooku i zobacz, jak to wszystko wygląda od kuchni
  • Obserwuj mój profil na Instagramie – tam opowieści o miłości, radości i pięknie jest jeszcze więcej
  • Udostępniaj moje posty – nawet nie wiesz, jaką radość mi w ten sposób sprawisz :)

magdatomkowicz