Pracowity dzień miałam. Miałam, bo choć jeszcze nie ma piętnastej, czuję się tak, że żaden czas teraźniejszy nie wchodzi w grę. Jest to, co już było. Czyli noszenie Staśka i starania, by awantury nie zamieniały się w cyklony nieszczęścia. Czyli ugotowanie obiadu. Czyli brak snu, chroniczny brak snu.

 

Jest to, co będzie. Czyli brak snu, chroniczny brak snu. Czyli hałas, którego nie zagłuszy żadna dawka leków na ból głowy. Czyli zmęczenie, które każe krzyczeć, ale przegrywa walkę z poczuciem, że tak nie można, że to nie jest rozwiązanie.

 

Tej chwili nie ma. Nie ma mnie. Palce skaczą po klawiaturze, a mózg odpoczywa. Choć chwileczkę. Bo nikt nie płacze. Nikogo nie trzeba utulić. Można w spokoju pić herbatę i nie trzeba przez tych kilka minut być matką. Nie trzeba myśleć, jak uszyć bociana z filcu i ile to jest trylion razy sekstylion.

 

I gdyby ktoś chciał, mógł, postanowił mi dać nieograniczoną ilość takich chwil, nie wzięłabym. I to chyba jest najbardziej pozytywna myśl na dziś. Pojawia się w samą porę, bo znów trzeba nosić, przewijać, tulić i odpowiadać na pytania. Znów trzeba być tu i teraz. Znów trzeba być matką.

 

 

PODOBA CI SIĘ W MOIM INTERNETOWYM ŚWIECIE?

Jeśli tak i chcesz pomóc mi rozwijać ten blog i dać motywację, bym dalej snuła opowieści o miłości, radości i pięknie, oto w jaki sposób możesz to zrobić:

  • Zostaw po sobie ślad – skomentuj, napisz, co myślisz, a kiedy już mi zaufasz – opowiedz swoją historię
  • Poznajmy się lepiej – polub mój profil na Facebooku i zobacz, jak to wszystko wygląda od kuchni
  • Obserwuj mój profil na Instagramie – tam opowieści o miłości, radości i pięknie jest jeszcze więcej
  • Udostępniaj moje posty – nawet nie wiesz, jaką radość mi w ten sposób sprawisz :)

magdatomkowicz