Zastanawiam się, ile jeszcze mamy czasu. Ile nam go zostało na życie. Na to, by spełnić marzenia, by znaleźć satysfakcjonującą pracę, przeprowadzić się do miejsca, które nie będzie przytłaczać, zaakceptować siebie, zmienić dietę na zdrowszą, zrobić sweter na drutach, napisać książkę, zobaczyć Paryż jesienią? Ile mamy czasu, by wyszczęśliwieć?

 

Często o tym myślę, kiedy patrzę z boku na swoje życie i widzę, że to czy tamto chciałabym zmienić. Bo przecież może być tak, że dziś był na to ostatni dzwonek, że jutra nie będzie. Tak po prostu, czy się na to zgadzam, czy nie. Może być tak, że na to, by naprawdę zacząć żyć mam jeszcze dwadzieścia lat i gdy wreszcie zrozumiem, że już czas, wciąż zostanie mi na “prawdziwe życie” kolejnych dziesięć. Ale może być też tak, że za tydzień mój świat się zawali albo cegła spadnie na głowę, gdy będę leżeć na kanapie i myśleć, że od poniedziałku uczę się włoskiego.

 

I choć wiem, że kluczem do szczęścia jest wdzięczność za to, co mamy, nie oznacza to przecież, że nie możemy być jeszcze szczęśliwsi, bardziej wdzięczni, że nie możemy być lepszymi wersjami samych siebie. Nie oznacza to, że mamy odkładać na półkę marzenia albo chować się za setką wymówek, zamiast stawić czoła lękom czy braku poczucia własnej wartości i dążyć do realizacji tego, co sobie zaplanowaliśmy, dążyć do tego, by było jeszcze pełniej i bardziej świadomie.

 

 

Mały krok, ale od razu

 

Dlatego zrób jeden krok, mówię sobie. Choćby najmniejszy. Jeden krok w stronę tego wymarzonego życia, w stronę większej wdzięczności za to, co masz, w stronę szczęścia, w stronę akceptacji siebie, w stronę satysfakcjonującej pracy czy lepszych relacji z bliskimi. Jeden mały krok, ale teraz, już, natychmiast. Nie jutro, nie w poniedziałek, nie 1 stycznia. Wiem, że wolałabyś zaplanować gigantyczną zmianę na kiedyś, ale nie, mówię sobie, nie, zrób jedną dwudziestą, ale teraz.

 

Nie zbudujesz w jeden dzień domu, ale możesz wykopać dziurę pod fundamenty, a następnego dnia te fundamenty wylać. Jeden mały krok naraz. Jeden dziś. Kolejny jutro. Nie odkładaj ich, mówię sobie.

 

Nigdy nie myśl, że masz jeszcze czas, by wyszczęśliwieć, by z wdzięcznością patrzeć, na to, jak rosną twoje dzieci, by cieszyć się czasem z mężem, by przeczytać książkę, która od miesiąca leży na stoliku nocnym, by zadzwonić do siostry czy brata, by naprawdę kogoś wysłuchać, nie myśląc przy tym o tych wszystkich rzeczach do zrobienia. Nie odkładaj tego na po prasowaniu, po praniu, po ugotowaniu obiadu, po pracy czy pojutrze.

 

Nigdy nie myśl, że masz jeszcze czas, by wyszczęśliwieć. I przede wszystkim nigdy nie myśl, że masz jeszcze czas, by być najlepszą wersją siebie, by być lepszą żoną, mamą, lepszym pracownikiem czy pracodawcą, by być lepszym odbiciem w lustrze, lepszym przyjacielem. By być lepszą dla samej siebie. I być lepszą dla innych. By być tak zwyczajnie lepszym człowiekiem.

 

 

PODOBA CI SIĘ W MOIM INTERNETOWYM ŚWIECIE?

Jeśli tak i chcesz pomóc mi rozwijać ten blog i dać motywację, bym dalej snuła opowieści o miłości, radości i pięknie, oto w jaki sposób możesz to zrobić:

  • Zostaw po sobie ślad – skomentuj, napisz, co myślisz, a kiedy już mi zaufasz – opowiedz swoją historię
  • Poznajmy się lepiej – polub mój profil na Facebooku i zobacz, jak to wszystko wygląda od kuchni
  • Obserwuj mój profil na Instagramie – tam opowieści o miłości, radości i pięknie jest jeszcze więcej
  • Udostępniaj moje posty – nawet nie wiesz, jaką radość mi w ten sposób sprawisz :)

magdatomkowicz