Czasem patrzę na Ciebie, Krzysiu. Trochę z ukrycia, bo przecież o tym nie wiesz. Patrzę na Ciebie, kiedy czytasz, rozłożony na sofie, z głową na Stefanie. Pochłonięty w całości przez cudze historie. Kiedy siedzisz schylony nad owsianką i obmyślasz, co by tu. Kiedy idziesz obok nas po lesie i opowiadasz z takim zaangażowaniem, jakbyś mówił o rzeczach absolutnie na świecie najważniejszych, choćby chodziło o zwykły ołówek czy o siniaka, którego sobie wcześniej nabiłeś.

 

Czasem słucham cię przez zamknięte drzwi. Słucham jak grasz melodie rodzące się w twojej głowie, bo komu by się chciało grać z nut – już wiem, że nie tobie. Słucham, jak się kłócisz z Wiktorem. Albo jak mu coś cierpliwie tłumaczysz. Albo kiedy się denerwujesz, bo nie możesz znaleźć książki, którą rzuciłeś gdzieś, nie wiadomo gdzie. Jak wszystko inne, co przewinęło się przez twoje ręce, by na swoje miejsce już nie wrócić. Odkładanie rzeczy tam, skąd je wziąłeś nie jest w twoim stylu. Wiem przecież.

 

“Porządek to wytwór małego umysłu” – nie zliczę, ile razy powtarzałam te słowa mojej mamie. A teraz widzę je w twoich oczach, kiedy proszę, byś pozbierał swoje rzeczy. Tak, Synku, umysł mi od tych wszystkich lat przeżytych najwyraźniej zmalał. A może kilka rzeczy jednak zrozumiałam? Jak to, że ład wokół nas wpływa na porządek w środku? Mniejsza z tym, do sprzątania i tak cię na razie nie przekonam. Chyba w ogóle nie chcę cię do niczego przekonywać. Chcę tylko, byś pamiętał, co jest w życiu najważniejsze.

 

Trochę piszę to dla siebie, żeby sobie przypomnieć, bo sama też czasem zapominam. Nie myśl, że nie. Czasem potrzebuję, żeby ktoś mną potrząsnął albo wyszeptał mi to delikatnie do ucha, kiedy jest taka potrzeba, choćby mglista, niewyraźna. Bo ja przecież też się gubię albo zapętlam w codzienności. Czasem przytłacza mnie świat i nie słyszę własnych myśli, bo te przebić się przez wasze krzyki nie mogą, a ja w bezsilności zaczynam się złościć i gubię sens.

 

A sens jest jeden, dla każdego inny, choć w duchu mam nadzieję, że dla wszystkich jednak taki sam.

 

Bo wiesz, synku, dla mnie najważniejsza jest rodzina. Wy. I to, żeby w tej naszej rodzinie była zgoda. Zgodę buduje się na szacunku i na wyrozumiałości. A te z kolei, podobnie jak i  inne najpiękniejsze w życiu rzeczy, buduje się na zwykłej, najzwyklejszej dobroci. I to ona jest tu mianownikiem, na którym wszystko opierać się powinno. Czym by to wszystko nie było. Ta prosta dobroć, która widzi w ludziach to, co w nich najlepsze i na tym się skupia. Ta prosta dobroć, o którą czasem najtrudniej.

 

Wiem to, synku, przecież wiem, że o nią wcale łatwo nie jest. Ale patrzę na ciebie i wierzę, że masz ją w sobie. I nawet jeśli zdarzy ci się o tym zapomnieć, znajdziesz ją na powrót bez problemu. Tę dobroć. Tę prostą dobroć, o którą w tym świecie czasem tak trudno. I wiesz co? Jeśli ona będzie na miejscu, żaden chaos cię nie ruszy i zawsze znajdziesz właściwą drogę, nawet w największym życiowym bałaganie.

 

Kocham Cię

Mama

 

 

PODOBA CI SIĘ W MOIM INTERNETOWYM ŚWIECIE?

Jeśli tak i chcesz pomóc mi rozwijać ten blog i dać motywację, bym dalej snuła opowieści o miłości, radości i pięknie, oto w jaki sposób możesz to zrobić:

  • Zostaw po sobie ślad – skomentuj, napisz, co myślisz, a kiedy już mi zaufasz – opowiedz swoją historię
  • Poznajmy się lepiej – polub mój profil na Facebooku, by nie przegapić nowych postów
  • Obserwuj mój profil na Instagramie – tam opowieści o miłości, radości i pięknie jest jeszcze więcej
  • Udostępniaj moje posty – nawet nie wiesz, jaką radość mi w ten sposób sprawisz!

magdatomkowicz