A gdybyś pamiętał?

 

Może do końca życia miałbyś w głowie wspomnienie pierwszych dni w szpitalu, kiedy tak strasznie płakałeś, a ja płakałam razem z Tobą. Ze strachu, z bezsilności, bo nie wiedziałam, dlaczego tak bardzo Ci źle, bo nie potrafiłam Ci pomóc, bo moja rana po trzecim cięciu tak bardzo bolała, a Ty wiłeś się w moich ramionach i bałam się, że Cię upuszczę.

 

Może pamiętałbyś ból, ten okropny, straszny ból, który wybudzał Cię ze snu za każdym razem, kiedy przez Twoje delikatne dziąsełko próbował przebić się kolejny ząb. I tak siedem razy, a kolejne trzynaście przed Tobą.

 

Może towarzyszyłby Ci obraz strzykawki i igły, a w ustach pozostał smak marchewki, którą polubiłeś znacznie później, kilka tygodni po tym, jak plułeś nią i płakałeś, dając mi jasny sygnał, że nie będziesz jej jadł, że w grę wchodzi wciąż tylko moje mleko.

 

Może płakałbyś po nocach na wspomnienie chwil, kiedy nie mogłeś nikomu powiedzieć, co myślisz, co Cię boli, co Cię smuci i dlaczego świat nie zawsze jest przyjaznym miejscem?

 

Może…

 

 

A gdybym ja mogła być Twoją pamięcią?

 

Pamiętałbyś, jak rodziła się więź pomiędzy Tobą a Twoim wspaniałym tatą. Pamiętałbyś, jak śmiałeś się, kiedy podnosił Cię wysoko, prawie do chmur.

 

Pamiętałbyś radość Twoich braci, którzy chcieli brać Cię na ręce, przytulać i całować, którzy mieli tak dużo cierpliwości, kiedy musiałam zajmować się Tobą i kraść czas, jaki powinnam przeznaczyć na zaspokajanie ich potrzeb, bo miałeś gorszy dzień i nie pozwalałeś odłożyć się ani na chwilę. Pamiętałbyś Wasze pierwsze wspólne zabawy i kąpiele, i to, jak uczyli Cię raczkować, a potem urządzali wyścigi albo wozili Cię po domu na kocu.

 

Pamiętałbyś, że Stefan, Twój pies cały czas leżał obok Twojej kołyski lub chodził za mną, kiedy Cię nosiłam. Pilnował, żeby nie stała Ci się żadna krzywda, a kiedy budziłeś się ze snu, biegł po mnie, żebyś ani przez chwilę nie czuł się samotny.

 

Pamiętałbyś swoje pierwsze święta, najpiękniejsze święta w moim życiu. Bo z Tobą, z Twoimi braćmi, z Twoim Tatą, ze Stefanem. Pamiętałbyś je jako najpiękniejsze, bo z nami.

 

Pamiętałbyś bliskość, dotyk, ciepło i troskę. Pamiętałbyś, jak Cię nosiłam i tuliłam. A w uszach już zawsze słyszałbyś mój szept: Kocham Cię. Zawsze będę Cię kochać. Dziękuję Ci za to, że jesteś. Dziękuję Ci za ten rok. Dziękuję, że wybrałeś właśnie nas. Jesteś naszym cudem, Stasiu.

 

Mama

 

 

PODOBA CI SIĘ W MOIM INTERNETOWYM ŚWIECIE?

Jeśli tak i chcesz pomóc mi rozwijać ten blog i dać motywację, bym dalej snuła opowieści o miłości, radości i pięknie, oto w jaki sposób możesz to zrobić:

  • Zostaw po sobie ślad – skomentuj, napisz, co myślisz, a kiedy już mi zaufasz – opowiedz swoją historię
  • Poznajmy się lepiej – polub mój profil na Facebooku i zobacz, jak to wszystko wygląda od kuchni
  • Obserwuj mój profil na Instagramie – tam opowieści o miłości, radości i pięknie jest jeszcze więcej
  • Udostępniaj moje posty – nawet nie wiesz, jaką radość mi w ten sposób sprawisz :)

magdatomkowicz